Autor: Tomasz Poboży

  • Haluksy (paluch koślawy) – kiedy operacja, a kiedy leczenie bez zabiegu?

    Nie każdy haluks wymaga operacji. Jeśli paluch koślawy nie boli i nie ogranicza chodzenia, aktywności ani doboru obuwia, sam wygląd stopy zwykle nie jest powodem do zabiegu. Leczenie bez operacji może zmniejszyć ból, ucisk i podrażnienie, ale nie należy oczekiwać, że cofnie utrwaloną deformację kostną. Operację rozważa się przede wszystkim wtedy, gdy objawowy paluch koślawy nadal przeszkadza w codziennym funkcjonowaniu mimo odpowiedniego leczenia zachowawczego.

    To ważne rozróżnienie: celem leczenia nie jest „wyprostowanie palca za wszelką cenę”, lecz poprawa funkcji i zmniejszenie dolegliwości przy możliwie małym ryzyku. Aktualne wytyczne również podkreślają, że wskazania do operacji powinny wynikać z objawów i nieskuteczności leczenia zachowawczego, a nie z samego zdjęcia stopy.

    Co to właściwie są haluksy?

    Hallux valgus, czyli paluch koślawy, jest deformacją przodostopia. Paluch odchyla się w stronę pozostałych palców, a pierwsza kość śródstopia przemieszcza się w kierunku przeciwnym. Po przyśrodkowej stronie stopy powstaje charakterystyczne uwypuklenie, potocznie nazywane „haluksem” lub „bunionem”.

    Nie zawsze boli sam staw. Dolegliwości mogą wynikać z ucisku obuwia, podrażnienia tkanek nad wyniosłością, przeciążenia przodostopia, konfliktu palucha z drugim palcem albo współistniejących deformacji innych palców.

    Kiedy haluksa nie trzeba operować?

    Jeżeli deformacja jest bezbolesna lub powoduje niewielkie, dobrze kontrolowane dolegliwości, zwykle można zacząć od leczenia zachowawczego. Sam fakt, że paluch jest odchylony, nie oznacza konieczności operacji.

    W praktyce znaczenie mają przede wszystkim odpowiedzi na kilka pytań: czy stopa boli podczas zwykłego chodzenia, czy trudno dobrać buty, czy ból ogranicza pracę lub aktywność, czy pojawia się przeciążenie pod głowami kości śródstopia i czy deformacja powoduje konflikt z drugim palcem.

    Co można zrobić bez operacji?

    Aktualna wytyczna S2e dotycząca hallux valgus wskazuje jasno, że leczenie zachowawcze ma przede wszystkim charakter objawowy. Oznacza to, że jego celem jest zmniejszenie bólu i ucisku, a nie trwała korekcja osi kości.

    Obuwie

    Najprostsza zmiana często daje największą ulgę: but powinien mieć wystarczająco szeroki przód, aby nie uciskał przyśrodkowej części stawu palucha i nie ściskał palców. Wysoki obcas oraz bardzo wąski czubek zwiększają nacisk na przodostopie i u części pacjentów nasilają objawy.

    Wkładki, separatory i osłony

    Wkładka, separator palców czy miękka osłona nad bolesnym uwypukleniem mogą zmniejszyć ucisk i poprawić komfort. Trzeba jednak realistycznie określić cel: takie rozwiązania mogą pomagać w objawach, ale nie należy oczekiwać, że u dorosłego pacjenta trwale „wyleczą” kostną deformację.

    Ćwiczenia i fizjoterapia

    Ćwiczenia stopy, praca nad ruchomością stawu i kontrolą mięśniową mogą poprawiać komfort i funkcję u części osób. Mogą być elementem leczenia objawowego, ale również tutaj nie powinno się obiecywać trwałego wyprostowania utrwalonego hallux valgus bez korekcji kostnej.

    Jeżeli ból stopy ma inne umiejscowienie, warto pamiętać, że nie każda dolegliwość w obrębie stopy wynika z haluksa. Przykładowo ból pięty przy pierwszych krokach rano ma zwykle inne przyczyny — więcej na ten temat w artykule „Ból pięty rano – czy to rozcięgno podeszwowe?”.

    Jak rozpoznaje się paluch koślawy?

    Rozpoznanie jest przede wszystkim kliniczne: ortopeda ocenia ustawienie palucha i przodostopia, bolesność, skórę, ruchomość stawu, pozostałe palce, sposób obciążania stopy oraz krążenie i czucie.

    Jeżeli trzeba dokładnie ocenić stopień deformacji lub planować operację, kluczowe jest RTG stopy wykonane w obciążeniu, na stojąco. Aktualna wytyczna DGOU/AWMF zaleca zdjęcia obciążeniowe co najmniej w dwóch projekcjach. Właśnie na nich można wiarygodnie ocenić ustawienie kości i kąty deformacji.

    Czy potrzebne jest USG albo rezonans?

    Do samego rozpoznania typowego hallux valgus zwykle nie są badaniami pierwszego wyboru. USG może być przydatne, gdy trzeba ocenić tkanki miękkie, płyn, ścięgna lub inną przyczynę miejscowego bólu. Rezonans stosuje się przede wszystkim w szczególnych sytuacjach, gdy podejrzewa się dodatkową patologię, której nie wyjaśnia badanie kliniczne i RTG.

    Kiedy warto rozważyć operację haluksa?

    Najważniejsze wskazanie to objawowa deformacja, która nadal ogranicza pacjenta mimo właściwego leczenia nieoperacyjnego. Typowe sytuacje to utrzymujący się ból przy chodzeniu, nawracające drażnienie przez obuwie, trudność w doborze butów, narastające przeciążenie przodostopia lub konflikt palucha z innymi palcami.

    Nie ma jednego kąta na RTG, po którego przekroczeniu „trzeba” operować. Obraz radiologiczny pomaga dobrać sposób korekcji, ale decyzja powinna łączyć objawy, funkcję, stopień deformacji, stan stawu oraz oczekiwania pacjenta.

    Czy istnieje jedna najlepsza operacja haluksów?

    Nie. Istnieje wiele metod korekcji: różne osteotomie pierwszej kości śródstopia, procedury wykonywane bardziej proksymalnie, artrodeza określonych stawów oraz techniki klasyczne i małoinwazyjne. Wybór zależy między innymi od nasilenia deformacji, anatomii stopy, obecności zmian zwyrodnieniowych, jakości kości i wcześniejszych operacji.

    Wytyczna S2e podkreśla, że operacja powinna być dobrana do stadium deformacji i że obecnie nie wykazano jednoznacznej przewagi jednej techniki nad wszystkimi innymi. Z tego powodu hasło „najnowocześniejsza metoda” nie jest wystarczającym kryterium wyboru zabiegu.

    Co mówią badania o skuteczności operacji?

    Przegląd Cochrane obejmujący 25 randomizowanych badań i 1597 dorosłych pokazuje, że dowody nie są tak proste, jak mogłoby się wydawać. Tylko jedno badanie porównywało operację z brakiem leczenia; w tej próbie 140 pacjentów po 12 miesiącach operacja wiązała się z mniejszym bólem średnio o 18 punktów w skali 0–100 oraz niewielką poprawą funkcji o około 9 punktów. Autorzy ocenili jednak pewność wielu wniosków jako niską.

    To oznacza, że operacja może przynosić istotną ulgę dobrze dobranym, objawowym pacjentom, ale nie jest zabiegiem gwarantującym idealny wynik. Możliwe są m.in. nawrót deformacji, sztywność, problemy ze zrostem, podrażnienie implantów, infekcja czy utrzymujące się dolegliwości. Zakres ryzyka zależy od konkretnej techniki i sytuacji klinicznej.

    Kiedy zgłosić się szybciej?

    Typowy hallux valgus rozwija się stopniowo i zwykle nie jest stanem nagłym. Szybszej oceny wymagają natomiast sytuacje nietypowe dla zwykłej deformacji:

    • nagły, bardzo silny ból oraz gwałtowne zaczerwienienie i obrzęk stawu palucha,
    • gorączka albo podejrzenie zakażenia,
    • rana lub owrzodzenie nad deformacją, szczególnie u osoby z cukrzycą albo zaburzeniami krążenia,
    • nagły ból po urazie i trudność w obciążaniu stopy,
    • palec siny, wyraźnie chłodniejszy albo z nowym zaburzeniem czucia.

    Najważniejsze: operujemy objawy i funkcję, nie samo zdjęcie

    Decyzja o operacji palucha koślawego powinna wynikać z połączenia objawów, badania klinicznego i RTG w obciążeniu. Leczenie zachowawcze jest rozsądnym pierwszym krokiem u wielu pacjentów i może skutecznie zmniejszać dolegliwości. Jeżeli jednak ból i ograniczenia utrzymują się, można rozważyć korekcję operacyjną dobraną do konkretnej deformacji.

    Więcej materiałów ortopedycznych znajduje się w dziale Wiedza dla pacjentów. Informacje o miejscach konsultacji są na stronie Gdzie przyjmuję.

    Źródła

    • German Association for Foot and Ankle / DGOU. Hallux Valgus. S2e Guideline, version 5.1. AWMF Register No. 187-051. pełny dokument wytycznej.
    • Dias CGP i wsp. Surgical interventions for treating hallux valgus and bunions. Cochrane Database of Systematic Reviews. Aktualne omówienie dowodów: Cochrane.

    Artykuł ma charakter edukacyjny i nie zastępuje badania lekarskiego ani indywidualnej kwalifikacji do leczenia.

    Opracowanie: Tomasz Poboży - ortopeda.

  • Złamanie rzepki — płytka blokowana czy klasyczny popręg napięciowy?

    English version: Patellar fractures: locking plate fixation or tension-band wiring?

    W złamaniach rzepki wymagających leczenia operacyjnego wybór między klasycznym zespoleniem na zasadzie popręgu napięciowego (TBW) a zespoleniem płytką od lat pozostaje praktycznym problemem. Opublikowane 1 września 2026 r. w The Bone & Joint Journal wieloośrodkowe randomizowane badanie 122 dorosłych dostarcza jednego z mocniejszych dotąd klinicznych argumentów na rzecz płytki blokowanej. Wynik jest interesujący nie tylko dlatego, że osiągnięto istotność statystyczną, ale dlatego, że autorzy z góry wymagali również przekroczenia minimalnej klinicznie istotnej różnicy (MCID).

    Dlaczego ta praca jest ciekawa?

    Klasyczne TBW jest techniką dobrze znaną, ale problemem pozostają drażniące implanty, wtórne zabiegi usunięcia materiału oraz utrata stabilności zespolenia. Płytki dedykowane do rzepki mają lepszą stabilność biomechaniczną, jednak do tej pory znaczna część argumentów klinicznych pochodziła z badań obserwacyjnych. Tutaj mamy prospektywne, randomizowane porównanie dwóch strategii operacyjnych.

    Pytanie badawcze i metodologia

    Do wieloośrodkowego badania włączono 122 dorosłych z przemieszczonym złamaniem rzepki kwalifikowanym do operacji. Pacjentów losowo przydzielono w stosunku 1:1 do zespolenia płytką blokowaną albo do klasycznego zespolenia na zasadzie popręgu napięciowego. Zastosowano zaślepienie pacjentów i osób oceniających wyniki, a analizę prowadzono zgodnie z zasadą intention-to-treat.

    • płytka blokowana: 63 pacjentów,
    • tension-band wiring: 59 pacjentów,
    • 12-miesięczną kontrolę ukończyło odpowiednio 57/63 (90,5%) i 52/59 (88,1%) pacjentów,
    • pierwszorzędowym punktem końcowym było pięć podskal KOOS po 12 miesiącach.

    Co ważne, przewagę jednej techniki zdefiniowano przed analizą jako jednoczesne uzyskanie statystycznie istotnej różnicy w co najmniej trzech podskalach KOOS oraz przekroczenie ustalonego dla nich MCID.

    Najważniejsze wyniki

    Po 12 miesiącach płytka blokowana spełniła kryterium przewagi w trzech z pięciu podskal KOOS: objawy, sport i rekreacja oraz jakość życia. W publicznym abstrakcie autorzy raportują następujące różnice średnich między grupami:

    • KOOS Symptoms: −10,4 punktu (95% CI od −16,4 do −4,4),
    • KOOS Sport/Recreation: −14,1 punktu (95% CI od −24,7 do −3,4),
    • KOOS Quality of Life: −10,9 punktu (95% CI od −19,0 do −2,7).

    Znak różnicy wynika ze sposobu zdefiniowania porównania w analizie; autorzy interpretują wszystkie trzy wyniki jako przewagę zespolenia płytką. W abstrakcie podano również, że usunięcie materiału, utrata zespolenia i reoperacja występowały częściej po TBW. Nie podano jednak publicznie dokładnych odsetków tych zdarzeń, dlatego nie należy ich rekonstruować ani szacować na podstawie samego streszczenia.

    Jak ortopeda może interpretować te wyniki?

    To badanie jest ważne, ponieważ przewaga płytki nie sprowadza się do parametru radiologicznego czy różnicy biomechanicznej. Dotyczyła wyników zgłaszanych przez pacjentów i przekroczyła wcześniej ustalone progi klinicznej istotności w trzech domenach KOOS. Jednocześnie kierunek zdarzeń niepożądanych jest zgodny z częstym problemem praktycznym TBW — drażniącym materiałem i koniecznością kolejnych zabiegów.

    Jeżeli wyniki zostaną potwierdzone w dalszej obserwacji i innych ośrodkach, płytka blokowana może stać się jeszcze silniejszym kandydatem do standardowego zespolenia przemieszczonych złamań rzepki, zwłaszcza tam, gdzie dostępny jest odpowiedni implant i doświadczenie zespołu.

    Ograniczenia

    • Główny punkt końcowy oceniono po 12 miesiącach — nie wiemy z publicznego abstraktu, czy przewaga utrzyma się w dłuższej obserwacji.
    • Badanie dotyczyło dorosłych z przemieszczonymi złamaniami wymagającymi operacji; wyników nie można przenosić na wszystkie złamania rzepki, w tym te leczone nieoperacyjnie.
    • Publiczny abstrakt nie podaje dokładnych częstości usunięcia implantów, utraty zespolenia ani reoperacji.
    • Wynik konkretnego systemu płytkowego i protokołu operacyjnego nie dowodzi automatycznie przewagi każdej dostępnej płytki nad każdym wariantem TBW.
    • Nie jest to badanie koszt-efektywności i sam abstrakt nie daje podstaw do oceny, czy wyższy koszt implantu jest równoważony przez mniejszą liczbę reoperacji.

    Co może zmienić w praktyce — i czego badanie NIE dowodzi?

    Może zmienić: próg, przy którym chirurg wybiera płytkę zamiast klasycznego TBW w przemieszczonym złamaniu rzepki wymagającym operacji. To randomizowane badanie dostarcza argumentu opartego na wyniku klinicznym, a nie wyłącznie na biomechanice.

    Nie dowodzi: że każde złamanie rzepki trzeba operować, że każda płytka blokowana jest równoważna tej zastosowanej w badaniu, że u każdego pacjenta płytka da lepszy wynik ani że przewaga po 12 miesiącach musi utrzymywać się przez wiele lat. Nie daje też podstaw do pominięcia indywidualnej oceny wzorca złamania, jakości kości, tkanek miękkich i możliwości technicznych.

    Oryginalne źródło

    Larsen P. i wsp. Locking plate fixation compared with tension-band wiring for patellar fractures: a multicentre randomized controlled trial. The Bone & Joint Journal. 2026;108-B(9):1182–1189. Publikacja: 1 września 2026.

    Rejestr NCT04891549 wskazuje sześć uczestniczących ośrodków, wszystkie w Danii (Aalborg, Aarhus, Hjørring, Kolding, Randers i Viborg). Omówienie powyżej opiera się wyłącznie na publicznie dostępnych metadanych, abstrakcie i rejestrze badania.

    Opracowanie: Tomasz Poboży - ortopeda.

  • Kiedy można prowadzić samochód po endoprotezie biodra lub kolana?

    Po endoprotezie biodra lub kolana nie ma jednego bezpiecznego dnia, od którego każdy pacjent może prowadzić samochód. W badaniach wielu chorych wracało za kierownicę około 4 tygodni po operacji, natomiast część współczesnych zaleceń szpitalnych nadal przyjmuje bardziej zachowawczo około 6 tygodni. Sama liczba tygodni nie wystarcza: trzeba odzyskać kontrolę nad kończyną, być zdolnym do nagłego hamowania, nie przyjmować leków pogarszających refleks i móc bez bólu obsługiwać samochód.

    Operacja prawej strony zwykle ma większe znaczenie dla czasu powrotu do prowadzenia niż lewej, zwłaszcza w samochodzie z automatyczną skrzynią biegów. Decyzję należy jednak odnosić do konkretnego pacjenta, przebiegu operacji, zaleceń operatora i warunków ubezpieczenia.

    Dlaczego sama liczba tygodni nie wystarcza?

    Bezpieczne prowadzenie samochodu wymaga znacznie więcej niż chodzenia po mieszkaniu bez większych dolegliwości. Kierowca musi szybko przenieść stopę z gazu na hamulec, mocno nacisnąć pedał w sytuacji awaryjnej, sprawnie wsiąść i wysiąść, utrzymać pozycję siedzącą oraz reagować bez opóźnienia spowodowanego bólem, osłabieniem albo działaniem leków.

    Dlatego dwa tygodnie po operacji mogą oznaczać zupełnie inną sprawność u dwóch różnych osób. Znaczenie mają m.in. strona operowana, rodzaj samochodu, ból, zakres ruchu, siła mięśni, korzystanie z kul lub balkonika, ogólna sprawność przed operacją i przyjmowane leki.

    Co pokazują badania po endoprotezie biodra i kolana?

    Przegląd systematyczny obejmujący 23 badania po pierwotnej endoprotezoplastyce biodra i kolana wykazał bardzo duże zróżnicowanie. Najczęściej powrót do prowadzenia następował około 4 tygodni, ale w analizowanych pracach zakres wynosił mniej więcej 2–8 tygodni. Najczęściej powtarzającymi się czynnikami wpływającymi na czas powrotu były ból i strona operowana.

    W przeglądzie dotyczącym czasu hamowania po całkowitej endoprotezie kolana parametry reakcji na hamulec wracały do wartości przedoperacyjnych około 4 tygodni po operacji prawego kolana i około 2 tygodni po operacji lewego. To jednak pomiar laboratoryjny jednego elementu prowadzenia samochodu, a nie dowód, że każdy pacjent może wtedy bezpiecznie jeździć w ruchu drogowym.

    Duże prospektywne badanie 1044 pacjentów wykazało średni deklarowany powrót do prowadzenia po 4,4 tygodnia po TKA i 3,7 tygodnia po THA. Późniejszy powrót wiązał się m.in. z operacją prawej strony, bólem, ograniczeniem ruchu, problemami z hamowaniem i mniejszą sprawnością. Nowsze dane również pokazują, że po 6 tygodniach nadal nie wszyscy pacjenci są gotowi do jazdy — w badaniu z 2025 roku około 60% chorych prowadziło w tym terminie.

    Z kolei aktualne materiały dla pacjentów kilku brytyjskich ośrodków ortopedycznych zalecają zwykle około 6 tygodni przerwy po endoprotezie biodra lub kolana, z warunkiem pełnej kontroli nad pedałami i możliwości wykonania awaryjnego hamowania. Różnica pomiędzy wynikami badań reakcji a praktycznymi zaleceniami pokazuje, dlaczego nie warto traktować jednej liczby jako uniwersalnego „zezwolenia”.

    Jakie warunki powinny być spełnione przed powrotem za kierownicę?

    Przed pierwszą jazdą po endoprotezoplastyce warto upewnić się, że spełnione są jednocześnie podstawowe warunki bezpieczeństwa:

    • nie przyjmujesz leków, które pogarszają czujność lub szybkość reakcji — dotyczy to szczególnie opioidowych i innych sedatywnych leków przeciwbólowych;
    • potrafisz bez istotnego bólu wejść do samochodu, usiąść w pozycji kierowcy i z niego wysiąść;
    • masz wystarczający zakres ruchu i siłę, aby swobodnie obsługiwać pedały i — jeśli dotyczy — sprzęgło;
    • potrafisz szybko przenieść stopę na hamulec i nacisnąć go zdecydowanie bez zawahania;
    • ból nie odciąga uwagi i nie wymusza ochronnego, spowolnionego ruchu;
    • nie masz innych ograniczeń zaleconych przez operatora, które wykluczają prowadzenie.

    Prawe czy lewe biodro lub kolano — czy to ma znaczenie?

    Tak. Po operacji prawej kończyny kierowca musi odzyskać sprawność nogi bezpośrednio obsługującej gaz i hamulec, dlatego powrót bywa późniejszy. Po operacji lewej strony w samochodzie z automatyczną skrzynią biegów wpływ na sam proces hamowania może być mniejszy.

    Nie oznacza to jednak, że po lewej endoprotezie można prowadzić „od razu”. Nadal trzeba bezpiecznie wsiadać i wysiadać, tolerować pozycję siedzącą, mieć odpowiednią ogólną sprawność i nie przyjmować leków zaburzających refleks. W samochodzie z manualną skrzynią biegów lewa kończyna jest dodatkowo potrzebna do obsługi sprzęgła.

    Jak praktycznie sprawdzić gotowość przed pierwszą jazdą?

    Dobrym etapem pośrednim jest próba w zaparkowanym samochodzie z wyłączonym silnikiem. Usiądź w pozycji kierowcy i sprawdź, czy bez bólu możesz obsłużyć kierownicę, wszystkie potrzebne elementy sterowania oraz szybko przenosić stopę pomiędzy pedałami. Spróbuj zdecydowanego ruchu odpowiadającego hamowaniu awaryjnemu.

    Jeśli pojawia się ból, zawahanie, wyraźnie wolniejszy ruch albo trudność z mocnym naciśnięciem pedału, nie jest to dobry moment na powrót za kierownicę. Po uzyskaniu zgody zgodnej z indywidualnym planem pooperacyjnym pierwsze przejazdy powinny być krótkie i w prostych warunkach, a nie od razu na długiej lub wymagającej trasie.

    Kiedy jeszcze nie prowadzić?

    Nie należy prowadzić, jeśli nadal potrzebujesz leków wpływających na koncentrację, masz znaczny ból, osłabienie, zawroty głowy, trudność z szybkim hamowaniem albo nie czujesz pełnej kontroli nad samochodem. Warto również odłożyć jazdę, gdy pojawiły się nowe powikłania pooperacyjne lub lekarz zalecił ograniczenie aktywności.

    Pilnej oceny medycznej wymagają natomiast objawy takie jak nagła duszność lub ból w klatce piersiowej, szybko narastający obrzęk i ból kończyny, wysoka gorączka, wyciek z rany albo gwałtowne pogorszenie stanu po operacji. W takiej sytuacji problemem nie jest termin powrotu do jazdy, lecz konieczność wykluczenia powikłania.

    Czy prawidłowy czas reakcji na hamulec oznacza, że można już prowadzić?

    Nie. Test czasu reakcji jest ważny, ale ocenia tylko fragment zdolności do prowadzenia samochodu. Nie mierzy w pełni bólu podczas dłuższego siedzenia, zdolności do szybkiego obracania tułowia, koncentracji, wpływu leków, zmęczenia ani zachowania w nieprzewidywalnej sytuacji drogowej.

    Dlatego wyniku badań sugerujących normalizację hamowania po 2–4 tygodniach nie należy czytać jako zalecenia, że każdy pacjent po endoprotezie może wtedy prowadzić. To raczej informacja, że u części chorych jeden z kluczowych parametrów sprawności odzyskuje się wcześniej niż przyjmowane dawniej sztywne 6–8 tygodni.

    Pasażer to nie to samo co kierowca

    Możliwość podróżowania jako pasażer zwykle wraca wcześniej niż zdolność do samodzielnego prowadzenia. Nadal trzeba jednak uwzględnić komfort wsiadania, długość podróży, obrzęk kończyny i zalecenia pooperacyjne. Przy dłuższej trasie warto zaplanować przerwy na zmianę pozycji i krótki spacer zgodnie z zaleceniami zespołu prowadzącego.

    Na jakie pytania odpowiada ortopeda?

    Czy po lewej endoprotezie można prowadzić wcześniej?

    Czasami tak, szczególnie przy automatycznej skrzyni biegów, ponieważ prawa noga obsługuje gaz i hamulec. Nie jest to jednak automatyczna zgoda na wcześniejszą jazdę — nadal liczą się ból, sprawność, leki i możliwość bezpiecznego reagowania.

    Czy po odstawieniu kul mogę już prowadzić?

    Nie zawsze. Odstawienie kul jest jednym z markerów poprawy sprawności, ale nie sprawdza szybkości ruchu stopy, hamowania awaryjnego ani wpływu bólu i leków. Gotowość do prowadzenia należy oceniać osobno.

    Czy zgoda lekarza wystarcza w sprawach ubezpieczenia?

    Nie należy tego zakładać. Warunki polis mogą się różnić, dlatego przed powrotem do jazdy po dużej operacji warto sprawdzić własne warunki ubezpieczenia. Ocena medyczna i odpowiedzialność wynikająca z umowy ubezpieczenia to dwie odrębne kwestie.

    Gdzie znaleźć więcej informacji?

    Jeżeli przygotowujesz się do operacji, zobacz także Endoproteza biodra w Warszawie — kwalifikacja i leczenie operacyjne oraz Endoproteza kolana w Warszawie — kwalifikacja i leczenie operacyjne. Przydatne mogą być również artykuły Endoproteza biodra cementowana czy bezcementowa? i Czy zawsze potrzebna jest endoproteza kolana?.

    Więcej materiałów edukacyjnych znajduje się w sekcji Wiedza dla pacjentów, a aktualne miejsca konsultacji na stronie Gdzie przyjmuję.


    Źródła

    Opracowanie: Tomasz Poboży - ortopeda.

  • Rekonstrukcja ACL z zachowaniem przyczepu piszczelowego — szybsze dojrzewanie przeszczepu w MRI

    English version: Attachment-sparing ACL reconstruction: earlier graft maturation on MRI

    Czy zachowanie naturalnego przyczepu piszczelowego ścięgien kulszowo-goleniowych podczas rekonstrukcji ACL może poprawić biologiczne dojrzewanie przeszczepu? Randomizowane badanie opublikowane w sierpniowym numerze The American Journal of Sports Medicine pokazuje wyraźnie wcześniejsze dojrzewanie przeszczepu w MRI przy technice zachowującej jego naturalny przyczep piszczelowy. Wynik jest interesujący, ale nie powinien być jeszcze traktowany jako dowód na przewagę kliniczną tej techniki.

    Dlaczego ta praca jest ciekawa?

    W rekonstrukcji ACL z użyciem ścięgien kulszowo-goleniowych przeszczep jest zwykle odcinany od naturalnego przyczepu i mocowany w tunelach kostnych. Technika z zachowaniem przyczepu pozostawia dystalny przyczep piszczelowy, co teoretycznie może zachować część unaczynienia i biologicznego połączenia z kością. Hipoteza jest atrakcyjna: szybsza rewascularyzacja i „ligamentyzacja” mogłyby potencjalnie skrócić okres biologicznej podatności graftu.

    Problem polega na tym, że obraz szybszego dojrzewania w MRI nie musi automatycznie oznaczać lepszej funkcji, mniejszego ryzyka reruptury ani możliwości bezpieczniejszego przyspieszenia rehabilitacji. Właśnie dlatego randomizowane porównanie obu technik jest wartościowe.

    Pytanie badawcze i metodologia

    Autorzy przeprowadzili randomizowane badanie Level I porównujące rekonstrukcję ACL z zachowaniem piszczelowego przyczepu przeszczepu hamstringowego (attachment-sparing, AS) z klasycznym wolnym przeszczepem hamstringowym (free graft, FG).

    Początkowo randomizowano 56 pacjentów. W opisie metod podano, że 25 osób poddano rekonstrukcji techniką AS i 25 techniką FG. MRI wykonywano po 3, 6 i 9 miesiącach, oceniając dojrzewanie przeszczepu w skali Figueroa, jego charakterystykę, orientację i poszerzanie tuneli. Ocenę kliniczną prowadzono po 3, 6, 9 i 12 miesiącach za pomocą skal Lysholm, IKDC i Tegner oraz pomiaru przedniej translacji piszczeli aparatem KT-2000. Oceniający byli niezależni.

    Końcową obserwację ukończyło 78% uczestników: 19 pacjentów w grupie AS i 20 w grupie FG. To ważne przy interpretacji, ponieważ wynik obrazowy pochodzi ostatecznie z niewielkiej liczby chorych.

    Najważniejsze wyniki

    • Wyniki MRI w skali Figueroa były istotnie lepsze w grupie z zachowanym przyczepem na kolejnych etapach obserwacji.
    • Najwcześniejsze oznaki dojrzałości przeszczepu obserwowano po 3 miesiącach w grupie AS — 26,3% graftów osiągnęło wtedy Figueroa 4. W grupie wolnego przeszczepu podobny etap pojawiał się najwcześniej po 6 miesiącach.
    • W końcowej ocenie wszyscy pacjenci pozostający w analizie w grupie AS osiągnęli Figueroa 5, wobec 10% w grupie FG.
    • Średnica przeszczepu pozostawała bardziej stabilna w grupie AS, podczas gdy w grupie FG obserwowano jego większe „pęcznienie” w kolejnych badaniach MRI.
    • Poszerzenie tunelu piszczelowego postępowało w obu grupach i — co warte podkreślenia — było większe w grupie z zachowanym przyczepem.
    • Lysholm, IKDC i przednia translacja piszczeli poprawiały się istotnie w obu grupach.

    Jak ortopeda może interpretować te wyniki?

    Najmocniejszym sygnałem z tego badania jest różnica w obrazie dojrzewania przeszczepu w MRI. Zachowanie przyczepu piszczelowego wydaje się wpływać na wczesną biologię graftu. To zgodne z mechanistycznym założeniem tej techniki i może mieć znaczenie w dalszych badaniach nad przebudową przeszczepu.

    Znacznie ostrożniej trzeba natomiast interpretować znaczenie funkcjonalne. Publiczny abstrakt informuje o poprawie Lysholm, IKDC i KT-2000 w obu grupach, ale nie przedstawia wystarczających danych, aby uznać, że szybsza „dojrzałość” w MRI przełożyła się na klinicznie istotną przewagę attachment-sparing. Tytuł artykułu sugeruje lepszy krótkoterminowy wynik kliniczny, lecz bez dostępu do pełnych danych nie należy rekonstruować wielkości tej różnicy.

    Ograniczenia

    • Próba jest mała, a końcową obserwację ukończyło 39 pacjentów.
    • Końcową obserwację ukończyło 78% uczestników, co zwiększa ryzyko błędu wynikającego z utraty części uczestników.
    • Główny sygnał przewagi dotyczy surogatowego punktu końcowego — obrazu MRI — a nie reruptury, powrotu do sportu czy odległej funkcji.
    • Obserwacja kliniczna trwała do 12 miesięcy; to za krótko, aby ocenić trwałość rekonstrukcji i późne niepowodzenia.
    • Większe poszerzenie tunelu piszczelowego w grupie AS pokazuje, że biologiczny obraz techniki nie jest jednoznacznie korzystny we wszystkich ocenianych parametrach.
    • Pełny tekst jest objęty ograniczonym dostępem; dlatego niniejsze omówienie nie wychodzi poza informacje jawnie dostępne w abstrakcie i metadanych wydawcy oraz PubMed.

    Co może zmienić w praktyce — i czego badanie NIE dowodzi?

    Praca wzmacnia biologiczne uzasadnienie zachowania przyczepu piszczelowego hamstringów w ACLR i uzasadnia większe, dłuższe badania porównawcze. Dla chirurga wykonującego tę technikę jest to kolejny argument, że pozostawienie przyczepu może realnie zmieniać wczesny proces przebudowy graftu.

    Badanie nie dowodzi jednak, że technika attachment-sparing zmniejsza ryzyko ponownego zerwania ACL, przyspiesza bezpieczny powrót do sportu albo pozwala skrócić standardowy protokół rehabilitacji. Nie dowodzi również, że obraz „bardziej dojrzałego” graftu w MRI jest równoznaczny z większą wytrzymałością mechaniczną u człowieka. Takie wnioski wymagałyby większej próby, dłuższej obserwacji i klinicznych punktów końcowych.


    Oryginalne źródło

    Sinha S, Arumugham KC, Singh DK, Kumar N, Bera AP, Uppal H, Vakharia KS. ACL Reconstruction With Attachment-Sparing Hamstring Autograft Results in Earlier Graft Maturation and Better Short-Term Clinical Outcome in Comparison to Free Graft: A Randomized Controlled Trial. The American Journal of Sports Medicine. 2026;54(10):2399–2406. Pierwsza publikacja online: 17 czerwca 2026; numer czasopisma: sierpień 2026. DOI: 10.1177/03635465261455046. PubMed: PMID 42310826.

    Strona wydawcy oznacza artykuł jako restricted access, dlatego omówienie opiera się wyłącznie na publicznym abstrakcie i metadanych.

    Opracowanie: Tomasz Poboży - ortopeda.

  • Endoproteza biodra cementowana czy bezcementowa? Jak dobiera się sposób mocowania

    Nie ma jednej odpowiedzi, że endoproteza biodra cementowana jest „lepsza” albo że bezcementowa jest „nowocześniejsza”. Sposób mocowania dobiera się do konkretnego pacjenta — przede wszystkim do jakości kości, ryzyka złamania okołoprotezowego, anatomii kości udowej, wieku i chorób współistniejących, a także do konstrukcji implantu i doświadczenia zespołu operacyjnego.

    W praktyce najważniejsza decyzja często dotyczy trzpienia udowego. Może on zostać osadzony z użyciem cementu kostnego albo bez cementu, na zasadzie stabilnego „press-fit”, a następnie biologicznego wrastania kości w porowatą powierzchnię implantu. Możliwe są też rozwiązania hybrydowe — na przykład bezcementowa panewka i cementowany trzpień.

    Czym różni się mocowanie cementowane od bezcementowego?

    Trzpień cementowany

    W technice cementowanej pomiędzy kością a trzpieniem znajduje się cement kostny, najczęściej polimetakrylan metylu (PMMA). W potocznym języku bywa nazywany „klejem”, ale jest to uproszczenie. Cement wypełnia przestrzeń pomiędzy implantem a przygotowaną kością i tworzy stabilne mechaniczne zakotwiczenie trzpienia.

    Istotną cechą jest uzyskanie stabilnego mocowania od razu podczas operacji, bez konieczności oczekiwania na biologiczne wrośnięcie kości w powierzchnię trzpienia.

    Trzpień bezcementowy

    Trzpień bezcementowy jest dobierany i osadzany tak, aby uzyskać odpowiednią pierwotną stabilność mechaniczną w kości. Jego powierzchnia jest zaprojektowana w sposób ułatwiający późniejsze połączenie biologiczne z kością. Długotrwała stabilność zależy więc nie tylko od początkowego dopasowania, ale również od prawidłowego procesu integracji implantu z kością.

    Dlatego bardzo ważne są jakość i geometria kości udowej. Trzpień, który jest dobrym wyborem u pacjenta z mocną kością, nie musi być najlepszym wyborem przy cienkiej warstwie korowej i osteoporozie.

    Czy cementowana endoproteza jest tylko dla osób starszych?

    Nie. Wiek jest ważny, ale nie powinien być jedynym kryterium. Aktualne wytyczne AAOS dotyczące endoprotezoplastyki biodra z powodu choroby zwyrodnieniowej podkreślają, że decyzję o cementowanym lub bezcementowym mocowaniu należy indywidualizować. Jednocześnie u starszych pacjentów cementowany trzpień może być rozważany ze względu na niższe ryzyko złamania okołoprotezowego.

    AAOS zwraca szczególną uwagę na pacjentów z większym ryzykiem złamania, między innymi osoby z osteoporozą i starsze kobiety. To nie znaczy, że każda osoba w określonym wieku powinna otrzymać ten sam implant. Sama metryka jest tylko jednym z przybliżonych wskaźników jakości kości.

    Dlaczego przy słabszej kości częściej rozważa się cement?

    Podczas osadzania trzpienia bezcementowego konieczne jest uzyskanie odpowiedniej stabilności poprzez dopasowanie implantu do kanału kości udowej. Jeżeli kość jest krucha, zbyt duże naprężenia mogą zwiększać ryzyko pęknięcia kości podczas operacji lub złamania okołoprotezowego we wczesnym okresie po zabiegu.

    W dużej analizie American Joint Replacement Registry obejmującej 279 052 pierwotne endoprotezoplastyki biodra u osób w wieku co najmniej 65 lat mocowanie bezcementowe było związane z większym ryzykiem złamania okołoprotezowego niż mocowanie cementowane. Po uwzględnieniu wieku, płci i konkurencyjnego ryzyka zgonu HR wynosił 7,70. Badanie miało jednak charakter rejestrowy i obserwacyjny, więc nie oznacza, że cement jest przyczynowo lepszy dla każdego pacjenta powyżej 65. roku życia.

    To ważne rozróżnienie: dane rejestrowe pomagają wskazać grupy ryzyka, ale o wyborze implantu decyduje anatomia konkretnej kości i pełny obraz kliniczny.

    Kiedy mocowanie bezcementowe może być dobrym wyborem?

    Bezcementowy trzpień jest często rozważany u pacjentów z dobrą jakością kości i anatomią pozwalającą na bezpieczne uzyskanie stabilnego press-fit. Biologiczne wrastanie kości może zapewniać trwałe mocowanie, dlatego metoda ta jest szeroko stosowana w pierwotnej endoprotezoplastyce biodra.

    Nie należy jednak upraszczać decyzji do reguły „młody — bez cementu, starszy — cement”. Dwóch pacjentów w tym samym wieku może mieć zupełnie inną jakość kości, kształt kanału kości udowej i ryzyko złamania.

    Co to jest endoproteza hybrydowa?

    Określenie „cementowana” lub „bezcementowa” bywa używane dla całej endoprotezy, choć poszczególne jej elementy mogą być mocowane inaczej. W rozwiązaniu hybrydowym panewka jest zwykle osadzana bezcementowo, natomiast trzpień udowy — z użyciem cementu.

    Dlatego podczas rozmowy przed operacją warto zapytać nie tylko „jaka endoproteza?”, ale również jak będzie mocowana panewka i jak będzie mocowany trzpień.

    Czy cementowana endoproteza jest mniej trwała?

    Nie można tego stwierdzić w taki prosty sposób. Obie strategie mocowania mają wieloletnią historię i mogą dawać bardzo dobre wyniki. Trwałość endoprotezy zależy od wielu elementów: właściwego wskazania do operacji, konstrukcji konkretnego implantu, ustawienia komponentów, jakości kości, obciążeń, infekcji, zwichnięcia, zużycia powierzchni trących i innych czynników.

    Wytyczne AAOS pokazują, że literatura porównująca cementowane i bezcementowe trzpienie nie daje jednej przewagi we wszystkich punktach końcowych. Najbardziej konsekwentnym argumentem za cementowanym trzpieniem u starszych osób jest ograniczenie ryzyka złamania okołoprotezowego, a nie twierdzenie, że jeden typ „wytrzymuje dłużej” u każdego pacjenta.

    A co z ryzykiem związanym z cementem?

    Podczas cementowania i wprowadzania implantu mogą wystąpić przejściowe zaburzenia krążeniowo-oddechowe określane jako bone cement implantation syndrome (BCIS), obejmujące między innymi spadek ciśnienia i utlenowania krwi. Zjawisko ma znaczenie szczególnie u pacjentów o dużym ryzyku anestezjologicznym, dlatego zespół operacyjny i anestezjologiczny uwzględnia je w planowaniu zabiegu.

    Jednocześnie nowsze przeglądy zwracają uwagę, że podobne zaburzenia mogą występować również podczas endoprotezoplastyki bezcementowej i że nie ma wystarczających danych, aby cały mechanizm BCIS przypisać wyłącznie samemu cementowi. Jest to więc realny element oceny ryzyka, ale nie argument pozwalający automatycznie uznać technikę bezcementową za bezpieczniejszą dla każdego chorego.

    Jak chirurg ocenia, który sposób mocowania wybrać?

    Decyzja jest zwykle podejmowana na podstawie kilku informacji jednocześnie:

    • wieku i ogólnego ryzyka złamania,
    • jakości kości i podejrzenia osteoporozy,
    • kształtu i szerokości kanału kości udowej widocznego w RTG,
    • rozpoznania będącego wskazaniem do operacji — na przykład zwyrodnienie stawu i złamanie szyjki kości udowej to inne sytuacje kliniczne,
    • wcześniejszych operacji lub deformacji kości,
    • chorób ogólnych i ryzyka anestezjologicznego,
    • konstrukcji dostępnych implantów oraz doświadczenia chirurga z daną techniką.

    Nie każdy pacjent wymaga przed endoprotezoplastyką densytometrii DXA wyłącznie w celu wyboru trzpienia. Badanie w kierunku osteoporozy wykonuje się wtedy, gdy istnieją ku temu wskazania wynikające z wieku, wywiadu, przebytych złamań i czynników ryzyka. RTG pozostaje podstawowym badaniem planistycznym przed typową pierwotną endoprotezoplastyką.

    Czy rodzaj mocowania decyduje o tym, kiedy można chodzić po operacji?

    Nie samodzielnie. Po wielu współczesnych pierwotnych endoprotezoplastykach pacjent jest uruchamiany wcześnie, ale zakres obciążania zależy od całego przebiegu operacji, stabilności implantu, jakości kości, ewentualnych powikłań i indywidualnego protokołu operatora. Nie należy więc zakładać, że cementowana endoproteza zawsze oznacza pełne obciążanie, a bezcementowa zawsze wymaga długiego chodzenia o kulach bez obciążania.

    Co warto zapytać przed operacją?

    • Jaki typ mocowania trzpienia jest planowany i dlaczego?
    • Czy jakość mojej kości zwiększa ryzyko złamania okołoprotezowego?
    • Czy plan jest bezcementowy, cementowany czy hybrydowy?
    • Czy w moim przypadku istnieją czynniki, które mogą zmienić plan podczas operacji?
    • Jak będzie wyglądało obciążanie kończyny i rehabilitacja po zabiegu?

    Szersze informacje o kwalifikacji do operacji znajdziesz na stronie Endoproteza biodra w Warszawie — kwalifikacja i leczenie operacyjne. Inne materiały edukacyjne są zebrane w sekcji Wiedza dla pacjentów, a aktualne miejsca konsultacji na stronie Gdzie przyjmuję.

    Na jakie pytania odpowiada ortopeda?

    Czy bezcementowa endoproteza jest bardziej nowoczesna?

    Nie. To dwie współczesne strategie mocowania, każda z własnymi zaletami i ryzykiem. O jakości leczenia nie świadczy sam fakt użycia lub nieużycia cementu, lecz właściwy dobór rozwiązania do pacjenta i prawidłowe wykonanie operacji.

    Czy przy osteoporozie zawsze musi być trzpień cementowany?

    Nie jest to bezwzględna reguła. Osteoporoza i słaba jakość kości zwiększają jednak znaczenie ryzyka złamania okołoprotezowego, dlatego cementowany trzpień częściej staje się w tej sytuacji poważną opcją. Ostateczna decyzja zależy od anatomii, obrazu RTG i oceny operatora.

    Czy plan mocowania może zmienić się podczas zabiegu?

    Tak. Planowanie przedoperacyjne jest bardzo ważne, ale ostateczna jakość kości i stabilność uzyskiwana w czasie operacji mogą spowodować zmianę strategii. Dobrze przygotowany zespół powinien mieć możliwość zastosowania rozwiązania odpowiedniego do sytuacji stwierdzonej śródoperacyjnie.

    Czy pacjent powinien sam wybrać cementowaną albo bezcementową endoprotezę?

    Pacjent powinien rozumieć plan, korzyści i ryzyka oraz uczestniczyć w decyzji o leczeniu. Sam wybór technicznego sposobu mocowania wymaga jednak oceny obrazów RTG, jakości kości, anatomii i czynników operacyjnych, dlatego nie powinien opierać się wyłącznie na nazwie implantu, reklamie lub wieku.


    Źródła

    Opracowanie: Tomasz Poboży - ortopeda.

  • Zaburzenia metaboliczne a ryzyko braku zrostu po złamaniu trzonu piszczeli

    English version: Metabolic disorders and nonunion risk after tibial shaft fracture

    Czy ryzyko braku zrostu po operacyjnym leczeniu złamania trzonu piszczeli rośnie wraz z liczbą współistniejących zaburzeń metabolicznych? Nowa analiza 36 474 pacjentów z sieci TriNetX pokazuje wyraźny, stopniowy wzrost ryzyka wraz z kumulacją cukrzycy, nadciśnienia tętniczego, otyłości i dyslipidemii. To duży i klinicznie interesujący sygnał prognostyczny, ale nie dowód, że samo leczenie tych czterech rozpoznań zapobiegnie brakowi zrostu.

    Dlaczego ta praca jest ciekawa?

    Brak zrostu trzonu piszczeli pozostaje jednym z trudniejszych powikłań traumatologii. W praktyce ryzyko oceniamy zwykle przez pryzmat charakteru złamania, uszkodzenia tkanek miękkich, infekcji, palenia tytoniu, stabilności zespolenia i biologii gojenia. Autorzy tej pracy postawili inne, bardzo praktyczne pytanie: czy typowe zaburzenia metaboliczne mają znaczenie nie tylko pojedynczo, ale również jako skumulowane obciążenie pacjenta?

    To interesujące, bo część z tych rozpoznań — zwłaszcza nadciśnienie czy dyslipidemia — nie jest zwykle traktowana przez ortopedę jako bezpośredni „czynnik zrostu”. Jeżeli jednak ich współwystępowanie identyfikuje grupę o wyraźnie większym ryzyku, może mieć znaczenie dla przedoperacyjnej oceny ryzyka, planu kontroli i szerszej optymalizacji stanu ogólnego.

    Pytanie badawcze i metodologia

    Badanie miało charakter retrospektywnej analizy kohortowej opartej na TriNetX Research Network. Autorzy identyfikowali pacjentów z operacyjnie leczonym złamaniem trzonu piszczeli typu AO/OTA 42 w latach 2013–2023. Wymagano co najmniej rocznej obserwacji; wykluczono osoby z wcześniejszym rozpoznaniem braku zrostu piszczeli lub z rozpoznaną metaboliczną chorobą kości.

    Pierwotnym punktem końcowym był brak zrostu trzonu piszczeli po leczeniu operacyjnym. Oceniano cztery współistniejące rozpoznania: cukrzycę, nadciśnienie tętnicze, otyłość i dyslipidemię. Autorzy analizowali je osobno oraz według liczby jednocześnie obecnych zaburzeń, aby sprawdzić, czy występuje efekt kumulacyjny.

    Do analizy włączono 36 474 pacjentów. Średni wiek wynosił 41,5 roku, a 62,7% badanych stanowili mężczyźni. Jest to zatem duża kohorta obejmująca szeroki zakres wieku, a nie wyłącznie populację geriatryczną.

    Najważniejsze wyniki

    • Cukrzyca była związana z najwyższym wzrostem ryzyka braku zrostu: HR 2,82; p < 0,001.
    • Dla nadciśnienia tętniczego HR wynosił 1,87; dla otyłości 1,45; dla dyslipidemii 1,25 — wszystkie zależności były istotne statystycznie.
    • W warstwach podanych w publicznym abstrakcie częstość braku zrostu wynosiła 5,0% u osób bez wymienionych zaburzeń, 8,5% przy jednym, 10,4% przy dwóch oraz 11,8% przy co najmniej trzech zaburzeniach.
    • W analizie czasu do zdarzenia ryzyko rosło stopniowo: przy jednym zaburzeniu HR 1,59; przy dwóch 2,62; przy trzech 3,16; przy czterech 3,37.

    Autorzy nie wykazali natomiast wyraźnego gradientu ryzyka pomiędzy kolejnymi klasami otyłości. W publicznym abstrakcie znajduje się przy tym niespójność pomiędzy jednym z podanych HR i jego przedziałem ufności dla BMI 30–35, dlatego tej konkretnej wartości nie należy bezkrytycznie powielać ani interpretować.

    Jak ortopeda może interpretować te wyniki?

    Najciekawszy element badania to nie pojedyncze HR, lecz efekt kumulacji. Pacjent z kilkoma zaburzeniami metabolicznymi może należeć do innej kategorii ryzyka biologicznego niż osoba o podobnym typie złamania bez takich obciążeń. Warto więc myśleć o ryzyku braku zrostu szerzej niż tylko w kategoriach „cukrzyca: tak/nie”.

    Praktycznie może to uzasadniać bardziej świadome dokumentowanie i uwzględnianie obciążeń metabolicznych przy rozmowie o rokowaniu oraz przy planowaniu kontroli. Wynik wspiera też zdroworozsądkowe podejście do optymalizacji chorób współistniejących — zwłaszcza kontroli glikemii i ogólnego stanu metabolicznego — ale sama ta analiza nie testowała żadnej interwencji optymalizacyjnej.

    Ograniczenia

    • To badanie retrospektywne i obserwacyjne, a więc wykazuje związki, nie przyczynowość.
    • Analiza wykorzystuje dużą sieć danych klinicznych, dlatego jej jakość zależy od poprawności kodowania rozpoznań i punktów końcowych.
    • Publiczny abstrakt nie podaje szczegółowej charakterystyki wielu potencjalnych czynników zakłócających istotnych dla zrostu, takich jak morfologia urazu, stan tkanek miękkich, szczegóły zespolenia czy kontrola poszczególnych chorób w czasie. Przy pełnym tekście dostępnym przez serwis wydawcy nie należy rekonstruować brakujących danych ponad to, co jest publicznie opisane.
    • Nadciśnienie i dyslipidemia mogą częściowo pełnić rolę markerów szerszego fenotypu metabolicznego, a nie niezależnych mechanizmów prowadzących bezpośrednio do braku zrostu.
    • Badanie dotyczyło operacyjnie leczonych złamań trzonu piszczeli; nie można automatycznie przenosić wielkości ryzyka na inne kości i inne typy złamań.

    Co może zmienić w praktyce — i czego badanie NIE dowodzi?

    Praca przemawia za tym, aby obciążenie metaboliczne traktować jako element formalnej oceny ryzyka braku zrostu po złamaniu piszczeli, a nie jako zbiór przypadkowych chorób internistycznych w wywiadzie. Szczególnie istotna wydaje się liczba współistniejących zaburzeń, ponieważ wzrost ryzyka był stopniowy.

    Badanie nie dowodzi jednak, że obniżenie ciśnienia, masy ciała czy stężenia lipidów po złamaniu zmniejszy ryzyko braku zrostu w proporcji sugerowanej przez HR. Nie określa też progu, od którego należałoby zmieniać technikę zespolenia, czas obciążania czy rutynowo wdrażać dodatkowe leczenie biologiczne. To materiał prognostyczny, a nie próba interwencyjna.

    Warto również nie sprowadzać wyniku do prostego komunikatu „pacjent metaboliczny źle się goi”. Ostateczny zrost jest wynikiem biologii, mechaniki, charakteru urazu i leczenia. Ta praca pokazuje, że fenotyp metaboliczny może być jednym z ważnych elementów tej układanki.


    Oryginalne źródło

    Kotzur T, Peterson B, McCoy L, Pereira DE, Hosseinzadeh P, Martin C. Metabolic Derangements Are Independent Additive Risk Factors for Tibial Diaphyseal Nonunion. Journal of Orthopaedic Trauma. 2026;40(9):473–481. DOI: 10.1097/BOT.0000000000003202. PubMed: PMID 42048121.

    Omówienie opiera się na publicznym abstrakcie i metadanych PubMed.

    Opracowanie: Tomasz Poboży - ortopeda.

  • Uszkodzona łąkotka – czy zawsze potrzebna jest operacja?

    Nie. Uszkodzenie łąkotki opisane w MRI nie oznacza automatycznie konieczności operacji. Decyzja zależy od rodzaju pęknięcia, tego, czy doszło do świeżego urazu, czy zmiana ma charakter degeneracyjny, czy kolano rzeczywiście się blokuje oraz czy uszkodzoną łąkotkę można naprawić i zachować.

    U wielu dorosłych pacjentów — szczególnie przy zmianach degeneracyjnych bez zablokowania stawu — leczenie zaczyna się bez operacji. Z kolei świeże, przemieszczone uszkodzenie ograniczające wyprost kolana albo pęknięcie o dobrym potencjale do szycia może wymagać wcześniejszej konsultacji operacyjnej.

    Co właściwie oznacza „uszkodzenie łąkotki”?

    W każdym kolanie znajdują się dwie łąkotki: przyśrodkowa i boczna. Rozkładają obciążenia, poprawiają dopasowanie powierzchni stawowych i uczestniczą w stabilizacji kolana. Pęknięcie łąkotki nie jest jednak jedną chorobą. Ten sam zapis w opisie badania może oznaczać zupełnie inną sytuację kliniczną u młodej osoby po urazie sportowym i u pacjenta po 50. roku życia ze zmianami zwyrodnieniowymi.

    Uszkodzenie urazowe

    Może powstać podczas skręcenia kolana, nagłej zmiany kierunku, przysiadu z rotacją lub urazu sportowego. W tej grupie częściej spotykamy pęknięcia, które u odpowiednio dobranego pacjenta można naprawić szwem zamiast usuwać fragment łąkotki.

    Uszkodzenie degeneracyjne

    Z wiekiem tkanka łąkotki stopniowo zmienia swoją strukturę i może pękać bez jednego wyraźnego urazu. Takie zmiany często współistnieją z uszkodzeniem chrząstki i chorobą zwyrodnieniową kolana. Co ważne, nie każde degeneracyjne pęknięcie widoczne w MRI jest głównym źródłem bólu.

    Kiedy można zacząć od leczenia bez operacji?

    Leczenie zachowawcze jest szczególnie rozsądne przy zmianach degeneracyjnych oraz przy części ostrych, nieprzemieszczonych uszkodzeń, jeśli kolano ma zachowany zakres ruchu i nie występuje prawdziwe blokowanie stawu.

    W zależności od sytuacji postępowanie może obejmować czasową modyfikację aktywności, leczenie bólu oraz program ćwiczeń poprawiających siłę, kontrolę ruchu i tolerancję obciążenia. Celem nie jest „zasklepienie każdego pęknięcia w obrazie”, lecz odzyskanie dobrej funkcji kolana i zmniejszenie dolegliwości.

    Dobre dane mamy szczególnie dla zmian degeneracyjnych. W badaniu ESCAPE obejmującym 321 osób w wieku 45–70 lat fizjoterapia oparta na ćwiczeniach nie była gorsza od artroskopowej częściowej meniscektomii pod względem funkcji kolana po 5 latach. Z badania wyłączano jednak pacjentów z zablokowanym kolanem oraz urazami wymagającymi pilnej operacji — dlatego wyników nie wolno przenosić na wszystkie typy uszkodzeń.

    Kiedy operacja jest bardziej prawdopodobna?

    Nie chodzi o sam fakt obecności pęknięcia, lecz o jego zachowanie w stawie i możliwość zachowania łąkotki. Wcześniejszej oceny ortopedycznej wymagają przede wszystkim sytuacje, w których uszkodzony fragment przemieszcza się lub ogranicza ruch.

    • Kolano jest rzeczywiście zablokowane — pacjent nie może odzyskać pełnego wyprostu, a przeszkoda jest mechaniczna.
    • Po świeżym urazie występuje przemieszczone lub przemieszczające się pęknięcie, zwłaszcza gdy ogranicza zakres ruchu.
    • Pęknięcie ma potencjał do naprawy i objawy odpowiadają uszkodzeniu — wtedy wcześniejsze szycie może zwiększać szansę zachowania łąkotki.
    • Objawy utrzymują się mimo prawidłowo prowadzonego leczenia zachowawczego i obraz kliniczny pozostaje zgodny z patologią łąkotki.

    Uszkodzenia korzenia łąkotki, duże pęknięcia typu „rączka od wiadra” oraz uszkodzenia współistniejące z ACL stanowią odrębne sytuacje i nie powinny być oceniane według jednego prostego schematu.

    Czy przy podejrzeniu uszkodzenia łąkotki zawsze potrzebny jest rezonans?

    Nie zawsze. Punktem wyjścia jest wywiad i badanie kliniczne. Lokalizacja bólu, mechanizm urazu, obrzęk, zakres ruchu oraz testy łąkotkowe pomagają określić, czy łąkotka rzeczywiście jest prawdopodobnym źródłem problemu.

    Jeśli potrzebne jest obrazowanie świeżego, izolowanego uszkodzenia łąkotki, aktualne wytyczne AAOS wskazują MRI jako preferowane badanie ze względu na jego wysoką dokładność. RTG nie pokazuje samej łąkotki, ale może być bardzo ważne do oceny kości, osi stawu i zmian zwyrodnieniowych.

    USG może pokazać część zmian położonych obwodowo, ekstruzję łąkotki, torbiele okołomeniskowe i inne przyczyny bólu przy szparze stawowej, ale w typowej diagnostyce głębszego uszkodzenia wewnątrzstawowego nie zastępuje MRI. Więcej o możliwościach ultrasonografii łąkotek opisuję w materiale USG łąkotek w praktyce.

    Jeśli operacja — szycie czy usunięcie fragmentu?

    Współczesne leczenie zmierza do zachowania możliwie dużej ilości funkcjonalnej łąkotki. Wytyczne AAOS podkreślają, że gdy operacja jest wskazana, należy oszczędzać zdrową tkankę, ponieważ łąkotka ma znaczenie dla rozkładu obciążeń i ochrony chrząstki.

    Jeżeli pęknięcie ma odpowiednią lokalizację, konfigurację i potencjał biologiczny do gojenia, można rozważać szycie łąkotki. Częściowa meniscektomia polega natomiast na usunięciu wyłącznie niestabilnej, nienaprawialnej części. Nie każda łąkotka kwalifikuje się do szycia, ale samo „wycięcie pęknięcia” nie powinno być automatyczną odpowiedzią na wynik MRI.

    Co zmieniło się w podejściu do leczenia łąkotek?

    Współczesna ortopedia coraz częściej próbuje zachować łąkotkę zamiast usuwać jej fragment. Dotyczy to nie tylko młodych sportowców. Jeżeli jakość tkanki, typ pęknięcia i stan kolana na to pozwalają, szycie można rozważać także u części pacjentów po 40. roku życia.

    Zmienia się też podejście do pęknięć, które dawniej często kończyły się częściową meniscektomią. Wybrane pęknięcia radialne i poziome można obecnie naprawiać, a uszkodzenia korzenia łąkotki traktuje się jako osobną kategorię, ponieważ mogą znacznie zaburzać przenoszenie obciążeń w kolanie. Nie oznacza to, że każde takie uszkodzenie trzeba szyć — decyzja zależy m.in. od jakości chrząstki, osi kończyny, stabilności kolana i możliwości uzyskania trwałej naprawy.

    Z kolei przy degeneracyjnym uszkodzeniu łąkotki bez prawdziwego blokowania kolana podstawą nadal jest leczenie nieoperacyjne. Ćwiczenia i stopniowe zwiększanie tolerancji obciążenia dają u wielu pacjentów podobne wyniki funkcjonalne jak częściowa meniscektomia, dlatego artroskopia nie powinna być automatyczną odpowiedzią na wynik MRI.

    Jeżeli fragment łąkotki jest niestabilny, nie nadaje się do naprawy i rzeczywiście odpowiada za objawy, częściowa meniscektomia nadal ma swoje miejsce. Jej celem powinno być jednak usunięcie możliwie małej ilości tkanki i pozostawienie stabilnej, funkcjonalnej części łąkotki.

    Czy po utracie części łąkotki można zastosować rusztowanie lub implant?

    W wybranych częściowych ubytkach łąkotki można rozważyć implant będący biologicznym rusztowaniem dla wrastającej tkanki. Nie jest to jednak zszycie własnej łąkotki ani gotowa, pełna łąkotka. Najpierw trzeba ocenić, czy uszkodzoną tkankę można naprawić i zachować.

    Kwalifikacja nie zależy od samego opisu MRI. Znaczenie mają m.in. rozległość i położenie ubytku, ilość oraz jakość pozostałej łąkotki i jej obrąbka, stan chrząstki, oś oraz stabilność kolana, przyczyna bólu, wcześniejsze leczenie i możliwość przeprowadzenia dłuższej, chronionej rehabilitacji. Przy prawie całkowitym braku łąkotki rozważa się inne rozwiązania, takie jak przeszczep allogeniczny, u starannie dobranych pacjentów.

    Dowody trzeba interpretować ostrożnie. W małym badaniu randomizowanym implant zwiększał wypełnienie ubytku w badaniu MRI po 12 miesiącach, ale nie dawał w tym czasie istotnie lepszych wyników bólu i funkcji niż samo częściowe usunięcie uszkodzonego fragmentu. Dłuższe badanie obserwacyjne wskazuje, że wyniki zależą m.in. od stanu chrząstki i lokalizacji implantu. Nie ma podstaw, by obiecywać odtworzenie prawidłowej łąkotki albo ochronę przed zwyrodnieniem u każdego pacjenta.

    Źródła: Yoon i wsp. — prospektywne badanie randomizowane, 2024; Lucidi i wsp. — czynniki ryzyka niepowodzenia implantu kolagenowego, 2022; Runer i wsp. — aktualny przegląd leczenia łąkotek, 2026.

    Co z trzaskaniem i „przeskakiwaniem” w kolanie?

    Trzaski, chrupanie czy pojedyncze przeskoczenia są częste i same w sobie nie dowodzą uszkodzenia wymagającego operacji. Bardziej istotne jest połączenie objawów: ból przy szparze stawowej, nawracający obrzęk, ograniczenie ruchu po urazie oraz prawdziwe mechaniczne blokowanie kolana.

    Kiedy nie zwlekać z oceną?

    • po urazie kolano pozostaje zablokowane i nie daje się w pełni wyprostować,
    • pojawia się szybko narastający, duży obrzęk po urazie,
    • nie można obciążyć kończyny lub kolano jest wyraźnie niestabilne,
    • występuje silny ból po istotnym urazie, zwłaszcza z podejrzeniem złamania lub uszkodzenia więzadeł,
    • kolano jest gorące, mocno obrzęknięte i towarzyszy temu gorączka lub złe samopoczucie — taki obraz wymaga pilnej diagnostyki także w kierunku infekcji, a nie tylko problemu z łąkotką.

    Najważniejsza zasada: leczymy pacjenta, nie sam obraz MRI

    To, czy łąkotkę trzeba operować, wynika z połączenia objawów, badania kolana, mechanizmu urazu, wieku, rodzaju pęknięcia i zmian towarzyszących. U wielu pacjentów leczenie zachowawcze jest właściwym pierwszym krokiem. U innych — szczególnie przy świeżym, przemieszczonym i potencjalnie naprawialnym uszkodzeniu — zbyt długie czekanie może zmniejszać szansę na zachowanie łąkotki.

    Szersze informacje o diagnostyce bólu kolana znajdziesz na stronach Ból kolana w Warszawie oraz Ból kolana w Ciechanowie. Pozostałe materiały edukacyjne są zebrane w sekcji Wiedza dla pacjentów.

    Na jakie pytania odpowiada ortopeda?

    Czy łąkotka może się zagoić bez operacji?

    Niektóre pęknięcia mają większy potencjał do gojenia niż inne, przede wszystkim zależnie od lokalizacji i ukrwienia. W wielu przypadkach celem leczenia bez operacji nie jest jednak potwierdzenie zrostu w MRI, lecz ustąpienie bólu i odzyskanie funkcji bez potrzeby zabiegu.

    Czy ćwiczenia mogą pogorszyć pęknięcie?

    Program powinien być dobrany do rodzaju problemu i tolerancji kolana. Przy zmianach degeneracyjnych ćwiczenia są podstawą leczenia pierwszego wyboru. Po świeżym urazie z blokowaniem lub podejrzeniem przemieszczonego pęknięcia przed intensywniejszym treningiem warto najpierw ustalić rozpoznanie.

    Czy każde pęknięcie łąkotki powoduje ból?

    Nie. Szczególnie u osób w średnim i starszym wieku zmiany degeneracyjne mogą być obecne w obrazowaniu również wtedy, gdy głównym źródłem dolegliwości jest chrząstka, przeciążenie innych struktur lub choroba zwyrodnieniowa.


    Dla osób, które chcą wejść głębiej w temat

    W części dla lekarzy i fizjoterapeutów opublikowałem szersze omówienie aktualnych trendów: leczenie zmian degeneracyjnych, rozszerzanie wskazań do szycia, uszkodzenia radialne i korzeniowe, biologiczne wspomaganie gojenia, rehabilitację oraz rolę przeszczepu łąkotki. Tam znajduje się również pełne piśmiennictwo.

    Aktualne trendy postępowania z uszkodzeniami łąkotek — przegląd dla lekarzy i fizjoterapeutów →

    Opracowanie: Tomasz Poboży - ortopeda.

  • Abaloparatyd po złamaniu miednicy — brak potwierdzenia szybszego zrostu

    English version: Abaloparatide after pelvic fracture: no demonstrated acceleration of healing

    Czy lek anaboliczny stosowany w osteoporozie może jednocześnie przyspieszyć gojenie świeżego złamania miednicy? To klinicznie atrakcyjna hipoteza, szczególnie u starszych pacjentów ze złamaniami kruchościowymi. Nowe randomizowane badanie fazy 2 z podwójnym zaślepieniem nie potwierdziło jednak korzyści z abaloparatydu w gojeniu radiologicznym, bólu ani sprawności po 3 miesiącach.

    Dlaczego ta praca jest ciekawa?

    Złamania miednicy u osób starszych często oznaczają długotrwały ból, ograniczenie mobilności i trudny powrót do samodzielności. Agoniści receptora PTH mają działanie anaboliczne na kość, dlatego od lat pojawia się pytanie, czy poza zapobieganiem kolejnym złamaniom mogą również przyspieszać zrost świeżych złamań.

    Znaczenie tej publikacji polega przede wszystkim na jakości projektu: było to prospektywne randomizowane badanie kontrolowane placebo z podwójnym zaślepieniem, a główny punkt końcowy oceniano w tomografii komputerowej. Negatywny wynik takiego badania jest bardziej informacyjny niż kolejne obserwacje bez grupy kontrolnej.

    Pytanie badawcze i metodologia

    Do badania włączano kobiety po menopauzie oraz mężczyzn w wieku co najmniej 50 lat, maksymalnie 4 tygodnie po złamaniu miednicy. Randomizowano 48 osób do abaloparatydu lub identycznie wyglądającego placebo. Lek podawano podskórnie w dawce 80 µg raz dziennie przez 12 tygodni.

    Średni wiek badanych wynosił 82 lata, 93% stanowiły kobiety, 98% miało mnogie złamania gałęzi kości łonowych, 67% współistniejące złamanie kości krzyżowej, a 36% co najmniej jedno złamanie z przemieszczeniem.

    Pierwotnym punktem końcowym było gojenie oceniane po 3 miesiącach w TK przez dwóch radiologów na podstawie stopnia mostkowania korowego. Oceniano również ból oraz sprawność za pomocą m.in. Short Physical Performance Battery i Timed Up and Go.

    Warto zwrócić uwagę na liczebność: autorzy planowali randomizować 78 osób, ale rekrutację zakończono po 48 uczestnikach wraz z końcem finansowania. Trzy osoby przydzielone do abaloparatydu nie rozpoczęły leczenia i nie weszły do analiz, a TK po 3 miesiącach było dostępne u 40 pacjentów.

    Najważniejsze wyniki

    • Nie stwierdzono istotnej różnicy w rozkładzie punktacji mostkowania korowego w TK po 3 miesiącach: p = 0,15.
    • W analizie pacjentów jako „wygojonych” lub „niewygojonych” kryterium gojenia spełniało 39% osób w grupie abaloparatydu i 64% w grupie placebo; RR 0,61, 95% CI 0,33–1,12.
    • W analizie 81 pojedynczych złamań odsetek wygojonych zmian wynosił odpowiednio 47% i 53%; RR 0,88, 95% CI 0,55–1,40.
    • Nie wykazano różnicy między grupami w zmianie nasilenia bólu.
    • SPPB i TUG poprawiały się z czasem w obu grupach, ale bez przewagi abaloparatydu.

    Jednocześnie wystąpiła wyraźna odpowiedź biochemiczna na leczenie — markery obrotu kostnego wzrastały w grupie abaloparatydu. Brak efektu klinicznego nie wynikał więc z całkowitego braku działania farmakodynamicznego leku.

    Jak ortopeda może interpretować te wyniki?

    Badanie nie daje podstaw do stosowania abaloparatydu wyłącznie po to, aby przyspieszyć zrost świeżego złamania miednicy. W tej konkretnej populacji i przy tym schemacie leczenia nie uzyskano sygnału poprawy radiologicznej, funkcjonalnej ani przeciwbólowej w ciągu pierwszych 3 miesięcy.

    Warto jednak oddzielić dwa pytania. Pierwsze brzmi: czy abaloparatyd przyspiesza gojenie złamania? Ta próba nie wykazała takiego efektu. Drugie dotyczy leczenia osteoporozy i zapobiegania kolejnym złamaniom — tego badanie nie podważa. Abaloparatyd pozostaje lekiem o ustalonej roli w terapii osteoporozy u odpowiednio dobranych chorych.

    Ograniczenia

    • Próba była mniejsza od planowanej: 48 zamiast 78 randomizowanych pacjentów; autorzy podają, że moc badania spadła do około 75%.
    • Populacja była bardzo specyficzna: średni wiek 82 lata, 93% kobiet i wszyscy uczestnicy byli rasy białej, co ogranicza możliwość uogólniania wyniku.
    • Główną ocenę gojenia wykonano w jednym punkcie czasowym — po 3 miesiącach.
    • Leczenie rozpoczynano średnio około 3 tygodni po złamaniu; badanie nie odpowiada na pytanie, czy bardzo wczesne rozpoczęcie terapii dałoby inny efekt.
    • Trzy osoby z grupy abaloparatydu nie rozpoczęły leczenia i zostały wyłączone z analiz.

    Lek i placebo dostarczyła firma Radius Pharmaceuticals, ale według publikacji nie miała ona udziału w prowadzeniu badania, interpretacji wyników ani przygotowaniu manuskryptu. Finansowanie pochodziło przede wszystkim z NIH. Część autorów zgłosiła relacje finansowe z producentami leków, w tym Radius.

    Co może zmienić w praktyce — i czego badanie nie dowodzi?

    W praktyce wynik studzi oczekiwania wobec rutynowego używania agonistów receptora PTH jako „akceleratorów zrostu” w złamaniach miednicy. Nie ma tu argumentu, aby rozpoczynać abaloparatyd tylko z powodu świeżego złamania w nadziei na szybsze gojenie.

    Jednocześnie numerycznie niższy odsetek wygojonych pacjentów w grupie abaloparatydu nie dowodzi, że lek hamuje zrost. Przedziały ufności są szerokie, badanie było niedostatecznie liczne, a sami autorzy traktują wynik jako eksploracyjny. Próba nie odpowiada również na pytanie o inne lokalizacje złamań ani inne grupy wiekowe.


    Oryginalne źródło

    Nieves JW, Cosman F, McMahon D i wsp. Abaloparatide and pelvic fracture healing: a phase 2 randomized placebo-controlled trial. Osteoporosis International. Opublikowano online 20 sierpnia 2026. DOI: 10.1007/s00198-026-08176-2. PubMed: PMID 42618812.

    Pełny tekst jest legalnie dostępny w serwisie wydawcy Springer Nature.

    Opracowanie: Tomasz Poboży - ortopeda.

  • Ból biodra przy leżeniu na boku – przyczyny, USG i leczenie

    Ból biodra przy leżeniu na boku najczęściej nie oznacza problemu „wewnątrz” samego stawu biodrowego. Jeśli boli przede wszystkim po zewnętrznej stronie biodra, szczególnie przy ucisku, chodzeniu po schodach albo spaniu na tym boku, częstą przyczyną jest zespół bólowy krętarza większego (GTPS). W jego obrębie ważną rolę odgrywają przeciążenie lub uszkodzenie ścięgien mięśnia pośladkowego średniego i małego; sama kaletka krętarzowa nie zawsze jest głównym źródłem bólu.

    Gdzie boli biodro? Miejsce bólu dużo podpowiada

    Pacjenci określają słowem „biodro” kilka różnych okolic. To ważne, ponieważ lokalizacja bólu może kierować diagnostyką.

    • Ból po zewnętrznej stronie biodra — szczególnie przy leżeniu na boku, ucisku na krętarz, schodach lub dłuższym chodzeniu — pasuje do GTPS i patologii ścięgien pośladkowych.
    • Ból w pachwinie częściej sugeruje problem wewnątrz stawu biodrowego, np. zmiany zwyrodnieniowe lub inną patologię stawową.
    • Ból od pleców lub pośladka schodzący w dół nogi, zwłaszcza z drętwieniem lub mrowieniem, może mieć źródło w odcinku lędźwiowym kręgosłupa lub strukturach nerwowych.

    Czy to naprawdę „zapalenie kaletki krętarzowej”?

    Niekoniecznie. Przez lata wiele przypadków bólu po bocznej stronie biodra nazywano po prostu zapaleniem kaletki. Obecnie pojęcie greater trochanteric pain syndrome obejmuje szerszą grupę problemów, przede wszystkim tendinopatię i uszkodzenia ścięgien pośladkowych, z możliwym współistnieniem zmian w kaletkach.

    Ma to praktyczne znaczenie. Jeżeli problem dotyczy głównie ścięgna, leczenie oparte wyłącznie na „wygaszaniu zapalenia” może nie rozwiązać przyczyny. Dlatego ważniejsze od samej nazwy jest połączenie miejsca bólu, badania klinicznego i — gdy jest potrzebne — właściwie dobranego obrazowania.

    Dlaczego biodro boli właśnie podczas leżenia na boku?

    Podczas leżenia na bolesnym boku tkanki w okolicy krętarza większego są bezpośrednio uciskane. U osoby z wrażliwymi lub przeciążonymi ścięgnami pośladkowymi taki ucisk może wyraźnie nasilać dolegliwości. Często podobny ból pojawia się podczas stania na jednej nodze, wchodzenia po schodach, dłuższego spaceru lub wstawania po siedzeniu.

    Sam nocny ból nie wskazuje jednak jednej konkretnej diagnozy. Jeśli ból jest stały, niezależny od pozycji, bardzo silny albo towarzyszą mu inne niepokojące objawy, trzeba szukać także innych przyczyn.

    Jak rozpoznaje się zespół bólowy krętarza większego?

    Podstawą jest wywiad i badanie kliniczne. Lekarz ocenia dokładne miejsce bólu, bolesność uciskową, siłę mięśni odwodzących biodro, chód oraz reakcję na ruchy i testy prowokujące. Przegląd diagnostyczny opublikowany w Journal of Orthopaedic & Sports Physical Therapy wskazuje, że odpowiednio zestawione testy kliniczne mogą istotnie zmieniać prawdopodobieństwo rozpoznania GTPS — nie ma jednak jednego testu, który samodzielnie rozstrzyga każdy przypadek.

    Kiedy potrzebne jest RTG, USG albo rezonans?

    Nie każdy typowy ból po bocznej stronie biodra wymaga od razu zaawansowanego obrazowania. W przewlekłym bólu biodra American College of Radiology uznaje RTG miednicy lub biodra za typowe badanie początkowe. Jeżeli zdjęcia nie wyjaśniają objawów, a podejrzewana jest pozastawowa patologia ścięgien lub kaletki, zarówno USG, jak i MRI bez kontrastu są uznawane za odpowiednie kolejne badania.

    Co może pokazać USG?

    USG pozwala ocenić ścięgna mięśnia pośladkowego średniego i małego, kaletki, zwapnienia i inne powierzchowne tkanki miękkie. Badanie można od razu odnieść do dokładnego miejsca bólu wskazywanego przez pacjenta. Nie każdy obraz w USG jest jednak źródłem objawów — dlatego wynik powinien być interpretowany razem z badaniem klinicznym.

    Więcej: USG narządu ruchu — kiedy pomaga i jakie ma ograniczenia →

    Co zwykle pomaga?

    Najlepsze dane dotyczą postępowania opartego na zarządzaniu obciążeniem i stopniowo dobranych ćwiczeniach. W randomizowanym badaniu opublikowanym w BMJ program edukacji dotyczącej obciążania ścięgien połączony z ćwiczeniami dawał lepszą krótkoterminową poprawę niż pojedyncza iniekcja kortykosteroidu lub obserwacja. Po 52 tygodniach grupa ćwiczeń i edukacji nadal częściej zgłaszała globalną poprawę niż grupa po iniekcji.

    Nowszy przegląd systematyczny z 2025 r. również wskazuje edukację i ćwiczenia jako podstawowe postępowanie. Iniekcja kortykosteroidu może przynosić krótkotrwałe zmniejszenie bólu u części pacjentów, ale nie jest rozwiązaniem dla każdego i nie zastępuje pracy nad tolerancją obciążenia.

    Czy trzeba przestać chodzić i ćwiczyć?

    Zwykle nie. Celem jest raczej czasowe ograniczenie czynności wyraźnie nasilających ból i stopniowy powrót do tolerowanego obciążenia. Całkowity odpoczynek przez długi czas może prowadzić do dalszego osłabienia mięśni.

    Jak spać, kiedy biodro boli?

    Jeżeli ucisk wyraźnie nasila ból, warto czasowo unikać leżenia na bolesnej stronie. U części osób pomocne bywa spanie na drugim boku z poduszką między kolanami, tak aby górna noga nie opadała mocno do środka. To sposób na zmniejszenie nocnego drażnienia tkanek, a nie leczenie samej przyczyny.

    A fala uderzeniowa, PRP i inne zabiegi?

    Niektóre zabiegi mogą być rozważane w wybranych, przewlekłych przypadkach, ale jakość danych jest nierówna. Metaanaliza dotycząca fali uderzeniowej wykazała poprawę bólu w części badań, jednak większość włączonych RCT miała wysokie ryzyko błędu, a poprawa funkcji nie zawsze przekraczała minimalną klinicznie istotną różnicę. Dane dotyczące PRP pozostają niejednoznaczne i nie uzasadniają obietnicy przewidywalnej poprawy u każdego pacjenta.

    Jeżeli leczenie zachowawcze nie działa, warto przede wszystkim ponownie sprawdzić rozpoznanie — np. czy nie ma większego uszkodzenia ścięgna pośladkowego, istotnej patologii stawu biodrowego albo źródła bólu w kręgosłupie.

    Kiedy trzeba zgłosić się szybciej?

    • ból pojawił się po urazie i nie możesz normalnie obciążyć nogi,
    • występuje gorączka, zaczerwienienie lub szybko narastający obrzęk,
    • ból nocny jest silny i niezależny od pozycji,
    • pojawia się wyraźne drętwienie, osłabienie kończyny lub zaburzenia chodu,
    • ból szybko narasta albo towarzyszą mu niezamierzona utrata masy ciała lub inne objawy ogólne.

    Na jakie pytania odpowiada ortopeda?

    Czy ból przy leżeniu na boku oznacza zwyrodnienie biodra?

    Nie musi. Zwyrodnienie częściej daje ból w pachwinie, ograniczenie ruchomości i dolegliwości podczas chodzenia lub wstawania. Ból punktowy po bocznej stronie biodra, nasilany bezpośrednim uciskiem, częściej pasuje do GTPS.

    Czy USG wystarczy?

    W typowej pozastawowej patologii USG może być bardzo użyteczne, ale nie zastępuje badania klinicznego i nie jest najlepszym badaniem dla każdej przyczyny bólu biodra. Czasem potrzebne jest RTG, a w innych sytuacjach MRI.

    Czy zastrzyk sterydowy rozwiązuje problem?

    Może czasowo zmniejszyć ból u części pacjentów, ale jego efekt bywa krótkotrwały. Przy tendinopatii pośladkowej podstawą długofalowego postępowania pozostaje właściwe zarządzanie obciążeniem i odbudowa funkcji.


    Źródła

    • American College of Radiology — Appropriateness Criteria: Chronic Hip Pain.
    • Mellor R, Bennell K, Grimaldi A i wsp. Education plus exercise versus corticosteroid injection use versus a wait and see approach on global outcome and pain from gluteal tendinopathy. BMJ. 2018;361:k1662. PubMed.
    • Bremer T, Nicklen P, Fearon A, Morrissey D. The efficacy of gluteal tendinopathy treatments: A systematic review. Clinical Rehabilitation. 2025;39(5):600–617. DOI: 10.1177/02692155251327298.
    • Kinsella R i wsp. Diagnostic Accuracy of Clinical Tests for Assessing Greater Trochanteric Pain Syndrome: A Systematic Review With Meta-analysis. J Orthop Sports Phys Ther. 2024;54(1):26–49. PubMed.
    • Rhim HC i wsp. Extracorporeal Shockwave Therapy for Greater Trochanteric Pain Syndrome: A Systematic Review with Meta-Analysis of Randomized Clinical Trials. JBJS Rev. 2024;12(8). PubMed.

    Wróć do Wiedzy dla pacjentów → · Gdzie przyjmuję →

    Informacje mają charakter edukacyjny i nie zastępują indywidualnej konsultacji oraz badania lekarskiego.

    Opracowanie: Tomasz Poboży - ortopeda.

  • Kołnierz trzpienia a ryzyko złamania okołoprotezowego po bezcementowej endoprotezie biodra

    English version: Stem collars and periprosthetic fracture risk after uncemented hip arthroplasty

    W The Journal of Arthroplasty opublikowano 24 sierpnia 2026 r. analizę Swiss National Joint Registry dotyczącą jednego z praktycznie ważnych problemów endoprotezoplastyki biodra u starszych kobiet: ryzyka złamania okołoprotezowego przy bezcementowej fiksacji trzpienia. Najciekawszy wynik dotyczy obecności kołnierza trzpienia.

    Dlaczego ta praca jest ciekawa?

    Bezcementowe trzpienie są szeroko stosowane także u pacjentek w starszym wieku, choć właśnie w tej grupie ryzyko okołoprotezowego złamania kości udowej jest szczególnie istotne. Pytanie brzmi więc nie tylko „cement czy bez cementu?”, ale również: czy konkretny element konstrukcji trzpienia może zmieniać bezpieczeństwo bezcementowej implantacji.

    Pytanie badawcze i metodologia

    Autorzy wykorzystali dane Swiss National Joint Registry (SIRIS) z lat 2012–2024. Do analizy włączono kobiety w wieku co najmniej 70 lat operowane z powodu choroby zwyrodnieniowej stawu biodrowego. Oceniono dziewięć modeli bezcementowych trzpieni, z których każdy miał ponad 1000 implantacji. Łącznie analizowano 32 874 pacjentki; średni wiek wynosił 76 lat, a średnie BMI 26,5.

    Porównywano warianty konstrukcyjne trzpieni: z kołnierzem i bez kołnierza, standardowy i zwiększony offset, różne kąty szyjkowo-trzonowe oraz względną długość trzpienia. Punktem końcowym była rewizja z powodu okołoprotezowego złamania kości udowej (PFF). Jako populację odniesienia wykorzystano również THA z cementowaną fiksacją trzpienia. Analiza wieloczynnikowa korygowała wyniki o cechy pacjentek i implantów.

    Najważniejsze wyniki

    • Rewizja z powodu PFF po bezcementowej THA: 0,5% vs 0,2% w grupie cementowanej (p<0,001).
    • Duża zmienność między bezcementowymi trzpieniami: częstość PFF wymagających rewizji wynosiła od 0,1% do 1,1% zależnie od modelu.
    • Trzpienie z kołnierzem: 0,1% rewizji z powodu PFF vs 0,6% dla wariantów bez kołnierza.
    • Skorygowany iloraz szans dla trzpienia z kołnierzem: OR 0,08; 95% CI 0,03–0,27; p<0,001.
    • Offset, kąt szyjkowo-trzonowy i względna długość trzpienia: w tej analizie nie były związane z ryzykiem PFF.

    Jak ortopeda może interpretować te wyniki?

    Najważniejszy sygnał jest prosty: u kobiet ≥70 lat leczonych bezcementową THA obecność kołnierza trzpienia była silnie związana z mniejszym ryzykiem rewizji z powodu złamania okołoprotezowego. Różnica bezwzględna była niewielka, ale klinicznie istotna, ponieważ PFF w tej grupie pacjentek jest poważnym powikłaniem i często prowadzi do dużej operacji rewizyjnej.

    Jednocześnie dane nie podważają faktu, że w surowym porównaniu populacja z cementowaną fiksacją miała niższą częstość rewizji z powodu PFF niż grupa bezcementowa. Praca raczej pomaga odpowiedzieć na pytanie, jaki typ trzpienia może być rozsądniejszy, jeżeli operator wybiera fiksację bezcementową u starszej kobiety.

    Najważniejsze ograniczenia

    • to badanie rejestrowe, a nie randomizowane — nie można z niego wyprowadzić związku przyczynowego;
    • możliwy jest residual confounding, m.in. związany z jakością kości, techniką operacyjną, doborem implantu i selekcją pacjentek;
    • punktem końcowym była rewizja z powodu PFF, a nie wszystkie okołoprotezowe złamania;
    • wynik dotyczy kobiet ≥70 lat operowanych z powodu choroby zwyrodnieniowej i nie powinien być automatycznie przenoszony na młodszych pacjentów, mężczyzn ani inne wskazania;
    • analiza obejmowała konkretne modele trzpieni obecne w szwajcarskim rejestrze, więc „kołnierz” nie jest jedyną różnicą między wszystkimi implantami na rynku.

    Co ta praca może zmienić — i czego nie dowodzi?

    Może skłaniać do większej ostrożności przy wyborze bezkołnierzowego trzpienia bezcementowego u starszych kobiet i wzmacnia argument za konstrukcją z kołnierzem, jeśli decydujemy się na fiksację bezcementową. Nie dowodzi jednak, że trzpień z kołnierzem jest lepszy od cementowanego ani że sama obecność kołnierza eliminuje ryzyko złamania. Nie rozstrzyga również innych ważnych wyników, takich jak aseptyczne obluzowanie, PROMs czy przeżycie implantu w długiej obserwacji.


    Źródło

    Ladurner A, Kramer M, Giesinger K, Zdravkovic V. Collared, Uncemented Stems Markedly Reduce Periprosthetic Femoral Fracture Risk in Women ≥ 70 Years: A Swiss National Registry Study. The Journal of Arthroplasty. Published online 24 August 2026. DOI: 10.1016/j.arth.2026.08.037. PMID: 42637028. Strona publikacji w The Journal of Arthroplasty.

    Opracowanie przygotowano na podstawie publicznie dostępnego abstraktu i metadanych PubMed oraz strony wydawcy.

    Opracowanie: Tomasz Poboży - ortopeda.